27 grudnia 2010

Telenowela

Kolejna kategoria...Ach pamiętam te czasy kiedy wracało się ze szkoły i siadało się przed telewizorem:) Pierwszą telenowelą, która obejrzałam była Paloma, ale to Zbuntowany Anioł był numerem jeden:)Tak, tak od poniedziałku do piątku od godziny 19 do 20 ulice były puste...wiadomo:D Czy telenowele jakoś wpłynęły na mnie?Raczej nie, bo każdy z nas wie, że prawdziwe życie nie jest telenowelą...no chyba że taką, w której są same dramaty:)Ale nie żałowałam sobie tej godziny zapomnienia, w której mogłam się poczuć Milagros vel "Czolito, Karlitos", czy jakoś tak:)

Ach i och normalnie łezka w oku sie kręci...




no i te "kozackie" dyskoteki:)









Dzielić się swoimi komentarzami:)

3 komentarze:

  1. o tak.. te dyskotekowe - lateksowe ciuchy Milagros :D

    OdpowiedzUsuń
  2. oooo jak dla mnie "Zbuntowany anioł", to część dzieciństwa :D
    wszytskie koleżanki z osiedla to oglądały, a nawet niektórzy koledzy :D w razie jak komuś rodzice zabronili oglądać i przełączali przypadkiem na TVP 1 na wiadomości o 19.30, to dzieciaki w szkole miały temat do rozmów - ralacja ostatniego odcinka :D

    ehhh fajne czasy, ale żeby to wpłynęło jakos na moje zycie to nieeeee :P raczej tylko była to dodatkowa atrakcja na wieczór ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tego typu telenowele to chwilowe oderwanie się od rzeczywistości..niestety w życiu nie ma tak słodko jak np. w "Zbuntowanym Aniele"..należy o tym pamiętać..

    OdpowiedzUsuń